Chemia i Biznes

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Mogą Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej "Polityce prywatności Cookies"

Rozumiem i zgadzam się

Konfiguracja makiety

Mocna polska obecność w czeskim przemyśle chemicznym

2026-10-06

Czeski przemysł chemiczny stoi dokładnie przed tymi samymi wyzwaniami, co branża w całej Europie, a do tego dochodzą specyficzne wewnętrzne wyzwania. Istotną siłą sektora jest polski kapitał.

Czeski przemysł chemiczny należy do kluczowych sektorów gospodarki kraju. Jest drugim co do wielkości działem przetwórstwa przemysłowego, zaraz po motoryzacji. Według danych europejskiego stowarzyszenia Cefic obrót sektora w szerszym ujęciu wynosi około 31,5 miliarda euro, zatrudnienie bezpośrednie sięga 129 tysięcy osób, a eksport - 20,6 miliarda euro. W węższym ujęciu (produkcja chemikaliów i wyrobów chemicznych) sprzedaż wynosi około 14 miliardów euro.

Główne klastry produkcyjne znajdują się w północno-zachodnich Czechach, na północy Moraw oraz w Czechach Środkowych. Zakłady są jednak rozproszone po całym kraju. Dominuje produkcja podstawowych chemikaliów, tworzyw sztucznych w formach podstawowych i nawozów. Odpowiadają one za zdecydowaną większość obrotów. Wśród największych graczy wyróżniają się przede wszystkim podmioty z polskim kapitałem: Orlen Unipetrol (rafineria i petrochemia, część grupy Orlen) oraz Synthos (kauczuk syntetyczny). Obok nich działają spółki grupy Agrofert (Lovochemie, DEZA, Precheza) oraz firmy specjalizujące się w żywicach, pigmentach czy gazach technicznych.

Branża jest silnie powiązana z motoryzacją i dostarcza komponenty plastikowe i opony przemysłowe. Stale też rośnie znaczenie biokomponentów, biochemikaliów oraz wodoru. Roczna produkcja wodoru przekracza już 100 tysięcy ton, co otwiera drogę do dalszego rozwoju technologii niskoemisyjnych.

Czeska chemia korzysta z kilku wyraźnych przewag. Położenie w centrum Europy ułatwia dostęp do rynków unijnych. Kraj dysponuje unikalną siecią rurociągów transportujących ropę, gaz ziemny, paliwa, etylen i inne surowce. Lokalizacja z dala od największych portów morskich daje z kolei pewną ochronę przed najtańszym importem niektórych produktów masowych, choć ten efekt stopniowo słabnie.

Polski kapitał odgrywa tu szczególną rolę stabilizującą i modernizacyjną. Orlen Unipetrol, jako jedyny rafiner i kluczowy gracz petrochemiczny, w 2025 roku ostatecznie zakończył przetwarzanie rosyjskiej ropy w rafinerii w Litvínovie i przeszedł w pełni na alternatywne dostawy. Mimo trudnych warunków rynkowych i odnotowanej straty netto grupa zainwestowała ponad 10 miliardów koron w modernizację instalacji, w tym w Spolanie Neratovice. Synthos z kolei pozostaje istotnym producentem kauczuku syntetycznego z silnymi powiązaniami regionalnymi.

Najpoważniejszym obciążeniem są wysokie ceny energii. To bezpośrednio ogranicza konkurencyjność na rynkach pozaunijnych i wymusza rewizję planów inwestycyjnych. W praktyce widać to choćby na przykładzie Spolany Neratovice (należącej do Orlen Unipetrol), która w 2025 roku przeprowadziła głęboką restrukturyzację: zakończyła produkcję PCW i kaprolaktamu, zredukowała zatrudnienie z około 650 do około 150 osób i skupiła się na modernizacji produkcji kwasu siarkowego. Część zwolnionych pracowników odeszła już w 2025 roku, a proces trwa.

Drugim wyzwaniem jest zależność od importowanych surowców, przede wszystkim ropy i gazu. Po ograniczeniu dostaw z Rosji koszty wzrosły, a dywersyfikacja źródeł podniosła ceny. Produkcja „zielonego” wodoru jest w Czechach utrudniona przez ograniczoną dostępność energii ze źródeł odnawialnych.

Aktualnie dodatkowym czynnikiem niepewności stała się propozycja czeskiego rządu dotycząca specjalnego podatku od nadzwyczajnych zysków rafinerii (wzór inspirowany rozwiązaniami polskimi). Orlen Unipetrol krytykuje ten pomysł jako potencjalnie wsteczny i zagrażający inwestycjom w modernizację oraz dekarbonizację, podkreślając, że każdy miliard koron zapłacony w formie takiego podatku to środki, których nie będzie na rozwój instalacji i bezpieczeństwo produkcji. Rząd broni rozwiązania, argumentując wyjątkową sytuacją geopolityczną i wzrostem marż rafineryjnych.


przemysł chemicznyOrlen Unipetrol

Podoba Ci się ten artykuł? Udostępnij!

Oddaj swój głos  

Ten artykuł nie został jeszcze oceniony.

Dodaj komentarz

Redakcja Portalu Chemia i Biznes zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy obraźliwych dla innych osób, zawierających słowa wulgarne lub nie odnoszących się merytorycznie do tematu. Twój komentarz wyświetli się zaraz po tym, jak zostanie zatwierdzony przez moderatora. Dziękujemy i zapraszamy do dyskusji!


WięcejNajnowsze

Więcej aktualności



WięcejNajpopularniejsze

Więcej aktualności (192)



WięcejPolecane

Więcej aktualności (97)



WięcejSonda

Czy w Twojej firmie brakuje specjalistów z branży chemicznej (inżynierowie procesowi, chemicy, automatycy)?

Zobacz wyniki

WięcejW obiektywie